Krótka rozmowa o pewnym koncercie z Piotrem "Glacą" Mohamedem, charyzmatycznym liderem zespołu Sweet Noise. Artystą, który udowodnił, że można pozostać wiernym swoim ideałom a jednocześnie odnieść spektakularny sukces. Następna płyta SN będzie miała premierę poza granicami naszego kraju ale o tym i nie tylko będziecie mogli przeczytać wkrótce w naszym portalu.
Czym będą się różnić Revolucje od innych Waszych koncertów?
To jest nasz pierwszy duży koncert w Swarzędzu. Owszem, kiedy zaczynaliśmy to zagraliśmy koncerty związane z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Taki jednak koncert był moim marzeniem od lat. Myślę, że spełnieniem każdego działającego artysty jest zagrać w mieście, w którym się wychował i spędził wiele lat. Cieszę się, że będę mógł podzielić się swoją sztuką z ludźmi, z którymi się przyjaźnię, których szanuję i którzy dali nam masę bardzo pozytywnej energii oraz otoczyli nas wibracją, która pozwoliła temu zespołowi być tutaj. Od lat, zawsze towarzyszy nam życzliwość mieszkańców Swarzędza, zarówno młodzieży z subkultur ale i osób starszych. Sami tworzyliśmy i w jakiś sposób pewnie nadal współtworzymy niektóre z tych subkultur. Jesteśmy częścią żywego Swarzędza, który się rozwija i chce zmian. Fajnie będzie tych wszystkich ludzi tam zobaczyć i zagrać dla nich nasze utwory. Niektórym przedstawić show, którego z pewnością nie widzieli ponieważ niewiele osób widziało nas na przystanku Woodstock. Poza tym skład jest bardzo dobry. Peja z SLU i Pidżama Porno są to bandy, które przemawiają do ludzi.
Kto wymyślił nazwę i jakie ma ona budzić skojarzenia?
Wymyśliła ją nasza menadżerka, Sylwia Lato. Chodzi o rewolucję, którą każdy z nas ma w sobie. Albo ona dochodzi do głosu, albo i nie. Grabaż ma swoją, Peja ma swoją i ja również mam swoją rewolucje. W końcu ludzie, którzy tam przyjdą tak bardzo chcieli takiego wydarzenia, że będzie ono również ich rewolucją. Mam nadzieję, że ten koncert rozpocznie nowy etap w życiu kulturalnym naszego miasta. Nazwa ma się łączyć ze zmianami i z faktem, że może to dotyczyć każdego z uczestników. Poza tym ten koncert zaistniał w sposób, który sam w sobie jest dla mnie rewolucją. Jeżeli ktoś rozmawia ze mną, przytacza moje słowa oraz świadomie zaznacza pewne fakty a potem okazuje się, że nagle rusza taka spirala, która nakręca wydarzenia jak domino i to właśnie doprowadza do koncertu, to jest to prawdziwa rewolucja. To jest najpiękniejsze, że dziennikarz, który przyszedł do mnie prosto z "ulicy" stwierdza, że trzeba to zrobić i to się dzieje... To jest doskonały dowód na to, że jak się chce i jak się nad tym pracuje to masę fajnych projektów można zrealizować.
Jesteś artystą, który porusza w swoich tekstach ważne zagadnienia społeczno-polityczne. Powiedz, która rewolucja przyniosła według Ciebie więcej korzyści niż strat?
Myślę, że rewolucja do której doszło w naszym kraju w latach 80. Przyczyniła się do upadku reżymu komunistycznego i przyniosła mimo wszystko więcej korzyści niż strat. Była czymś naprawdę pięknym... Niestety duża część jej potencjału została zmarnowana ponieważ była wymierzona w system komunistyczny ale nie usunęła z życia politycznego i społecznego raz na zawsze ludzi związanych z tamtym systemem. To była jej absolutnie nieudana strona. Ci ludzie pełnią nadal swobodnie poważne funkcje publiczne a ja nie wierzę w takiego rodzaju kompromis.
Dlaczego zmieniono lokalizację koncertu z lotniska na boisko w Kobylnicy?
Dokładnie nie wiem gdyż nie ja prowadzę szczegółowe rozmowy tylko menadżerka. Tak wszyscy chcieliśmy, żeby ten koncert się odbył więc cieszymy się, że w ogóle dojdzie do skutku. Dobrze, że jest tak, jak jest. Była oczywiście poruszona kwestia, czy jeżeli nie ten duży teren, który miał być przydzielony na początku, to czy mamy w ogóle wystąpić. Odpowiedziałem krótko: byłbym idiotą gdybym zrezygnował z takiej imprezy w imię tego, że nie jest super optymalnie a wiele warunków zostało zmienionych. Póki co, cieszę się z tego, że będzie można po prostu zagrać i to jest dla mnie najważniejsze.
Co zadecydowało o wyborze artystów, którzy pojawia się jako Wasi goście?
To są jedne z nielicznych kapel, z którymi się dobrze rozumiemy. Z każdym z tych zespołów zrobiliśmy coś wspólnie. Z Peją więcej, ale z Pidżamą Porno grałem przecież trasę urodzinową w trzech miastach: Rzeszowie, Warszawie i Poznaniu. Zagraliśmy parę utworów razem. To są artyści, którzy nie są absolutnie jakimiś sztucznymi tworami mediów i nie są to ekipy, którym odwaliło. Można się więc z nimi spokojnie dogadać i dlatego sądzę, że to będzie piękne pod tym względem. Wyjdzie jeden zespół po drugim i każdy bez ściemy przedstawi swoją muzę. Pod sceną będą różni ludzie, którzy chcą tego słuchać i najlepsza będzie opcja gdy się wszyscy wymieszają. Chcemy żeby to była bezpieczna impreza, gdzie ci ludzie będą mogli pokojowo koegzystować ze sobą. Moja osobista prośba jest taka: proszę żeby tam dominował spokój i pokój. Ważne jest, żeby udało nam się dać przykład innym miastom w Polsce i udowodnić, że w takim miejscu jak Swarzędz mogą żyć różni ludzie koło siebie. Wszyscy chcemy, żeby takie imprezy się powtarzały więc pamiętajmy o szacunku wobec siebie nawzajem...
Jak scharakteryzujesz grający support mało jeszcze znany szerokiej publiczności zespół Shahid?
To jest fajny, stricte rockowy band z poważnym przesłaniem. Shahid jest dociekliwą kapelą, której chce się z zaangażowaniem szukać, wnikać i podważać.
|