Posądzany o dewastacje grobów, wierzący tylko w człowieka i jego siłę, lider Formacji Sweet Noise, w wywiadzie dla Relaza.
Zacznijmy może od samego początku. Skąd pomysł na nagranie utworów wraz z Anną Marią Jopek i Edytą Górniak?
Ten pomysł wynika z naszych męskich potrzeb. Zawsze graliśmy twardy dźwięk i przedstawialiśmy bardzo radykalne poglądy. Chcieliśmy to wszystko połączyć z energią kobiecą. I udało się. Zrobiliśmy to z wokalistkami, które są zdolne, piękne i wyjątkowe. Dlatego Ania, Edyta, dlatego wcześniej Natalia Kukulska.
Jak Glaca, osoba która siedzi od dawna w środowisku muzycznym, ma kontakt z mediami, postrzega głośny konflikt: dziennikarze kontra Górniak?
W ogóle nie interesuje mnie wypowiadanie się na ten temat. Jest to sprawa Edyty. Nie wierzę mediom, jestem zdystansowany wobec nich i nie zamierzam komentować w ogóle zachowania Edyty. Dla mnie jest ona kobietą, która zaśpiewała z nami utwór, zaśpiewała go przepięknie, kobietą, która w studiu była miłą, bardzo twórczą, kochaną osobą i chcę, żeby dla mnie taką pozostała.
Uważasz za realne zburzenie muru getta muzycznego, o którym ciągle mówisz?
To jest tak, że artystycznie robisz pewne rzeczy, zostawiasz je za sobą, a później obserwujesz, co się z tym dzieje. Patrzysz, czy to przynosi negatywne czy też pozytywne skutki. Myślę, że stało się dużo pozytywnych rzeczy od momentu wydania płyty „Revolta”. Na rynku powstało wiele działań w wyniku tego, że powstała taka płyta. Od tamtej pory mamy wysyp wszelkiego rodzaju duetów, choć nie twierdzę, że wcześniej ich nie było, ale wiem, iż branża zauważyła taką drogę, która zaczyna łączyć. Dużo wydarzyło się również, jeżeli chodzi o granie koncertów przez różne zespoły. Myślę, że Sweet Noise dorzucił również swój udział w tym wszystkim. W tej chwili pochłania mnie zupełnie inny projekt i na tym się w teraz skupiam. Jeżeli chodzi o naprawianie rynku muzycznego, to bardziej niż naprawić, chciałem go kopnąć w dupę, wstrząsnąć nim i powiedzieć mu, jak bardzo jest słaby i chory. Jeżeli ktoś nie zacznie tego świadomie i powoli odbudowywać, to nie będzie to show biznes, ale show shit, którego nie czuję się częścią.
Nie tak dawno stwierdziłeś, że zanika poczucie wspólnoty wśród ludzi. Skąd Twoim zdaniem się to bierze?
Na pewno chodzi tu o brak autorytetów. Istnieje olbrzymie zagubienie w rzeczywistości. Z mediów płynie tak naprawę bełkot, który zasłania wielkie afery polityczne, wielkie złodziejskie przedsięwzięcia i bardzo naganne postawy. Poza tym w Polsce nie karamy ludzi winnych za przewinienia, za korupcje, za defraudacje pieniędzy publicznych. Polityka podzieliła ludzi, oni nie stoją jeden przy drugim i nie żądają dla siebie spraw elementarnych. Ludzie maja swój limit i sądzę, że jest on właśnie na wyczerpaniu.
Na czym polega bunt Sweet Noise?
Bunt Sweet Noise polega na bardzo podstawowej rzeczy: na domaganiu się uczciwości, szacunku i równouprawnienia dla ludzi, bez względu na to skąd pochodzą, jakiego Boga wyznają, czy są zdrowi czy chorzy, czy lubią prawicę czy lewicę. To wszystko jest tak naprawdę bez znaczenia! Jesteśmy ludźmi i domagamy się szacunku dla innych. Teraz najważniejsza stała się kasa. Ludzie ludzi traktują jak klientów, ewentualnie jak kogoś, z kim można zrobić interes. My nie potrafimy przejść nad tym do porządku dziennego, na tym polega nasz bunt.
W swoim założeniu walczycie z wieloma rzeczami, rasizmem, nazizmem, faszyzmem. Co sądzisz o interwencji zbrojnej Polaków w Iraku?
Uważam, że to nie jest nasza wojna. Ktoś może powiedzieć, że terroryzm jest przecież zjawiskiem, z którym trzeba walczyć na całym froncie. Też tak uważam, należy zwalczać i likwidować to, co jest chore i złe. Natomiast kulisy 11 września, operacji w Iraku i działalności Busha, są tak niejasne, że może okazać się, iż ta interwencja po czasie będzie uznana za błąd i oszustwo. Nie jestem na takim pułapie, że mogę powiedzieć w tej chwili „Ja wiem”. Mam różne, radykalne koncepcje na temat tej wojny, na temat ataku na WTC, które na razie zachowam dla siebie, bo pewnie uznane byłyby za bardzo heretyckie i wywrotowe. Wielu jeździ do Iraku zarabiać pieniądze, jednak musi zdawać sobie jednocześnie sprawę z tego, że może wrócić stamtąd nie w pełni władz psychicznych. Przeszkadza mi w tym wszystkim taki biznes polityczny - my wam wojsko, a wy nam za to jakiś mały prezencik. Wolałbym, aby priorytetem było to, jak można tym biednym ludziom w Iraku pomóc.
Mówiąc o pomocy innym, powiedziałeś kiedyś, że jeżeli będziesz mógł, to pomożesz głodującym dzieciakom. Myślałeś może o jakimś projekcie, który będzie zmierzał w tym kierunku?
Jasne, że myślę o tym i chciałbym coś takiego w przyszłości zrobić, ale to będzie projekt międzynarodowy. Nie widzę w Polsce zbyt wielu artystów, których mógłbym do takiego projektu zaprosić i stanąć z nimi na wspólnej scenie. Do udziału zaproszę ludzi, którzy bardzo na to zasługują.
Byłeś posądzany o demolowanie cmentarzy, bezczeszczenie grobów i sadyzm. Wielokrotnie pojawiają się również w mediach komentarze o wyznawaniu satanizmu przez członków Sweet Noise. Jaki jest Twój stosunek do religii i Boga?
Nie wyznaje religii katolickiej, nie uważam siebie za chrześcijanina, buddystę czy wyznawcę islamu. Jestem człowiekiem, wierzę w człowieka, wierzę w jego moc, energię i piękno. Wierzę w to, że człowiek nie powinien bać się żadnych innych istot, powinien żyć w pokorze wobec samego siebie. Mój stosunek do wiary jest bardzo osobisty. Mocy, którą przypisuje się Bogom, szukam w ludziach. Jestem daleki od religii, dlatego że religie zbyt często tworzą podziały - wrogie nastawienie do wyznawców innej religii.
Nie można powiedzieć, że jestem wyznawcą religii satanistycznej, bo tak naprawdę, jeżeli w ogóle taka istnieje, to ja i tak jestem od tych spraw daleko. A mieszanie nas w to i umieszczanie nas w filmach propagandowych pewnej telewizji, prowadzonej przez pewnego księdza, który dla mnie sam jest uosobieniem skrajnego satanizmu, to paranoja. Wykorzystywanie pieniędzy biednych, schorowanych kobiet, które nasłuchują, co powie to radio lub telewizja i gdzie trzeba wpłacić pieniądze na kolejna gigantyczną budowlę, to coś okropnego. Tak naprawdę po przeżyciu wojny światowej, komunizmu, wszystkie te panie zasłużyły na wakacje na Hawajach, powinny tam odpoczywać, a nie karmić kasę jakiegoś grubasa. Raz miałem do czynienia z księdzem, który starał się wpakować mnie w jakieś kłopoty – chodziło o demolowaniu tych grobów. Nie było żadnych dowodów, była to tylko akcja zrzucenia winy na kogoś, kto jest inny, kto wygląda inaczej.
Polska jest krajem otwartym?
Wydaje mi się, że gdzieś w naturze Polaków leży otwartość. Jednak w naszym kraju dochodzą do władzy ludzie, dla których powiew twórczych, świeżych energii jest absolutnie nie w smak. Bo ktoś może przez to stracić maybachy i wille. Coraz bardziej zaczynamy przypominać kraje trzeciego świata, gdzie władza jest stworzona na podobieństwo gwiazd show biznesu, jest nietykalna. Przez to również niektóre koncerny nie inwestują w Polskę, bo boją się strat. Koncerny wolą inwestować na Słowacji, na Węgrzech, w Czechach. Te kraje wyprzedzą nas niebawem pod każdym względem tylko dlatego, że jest tu kilka osób, które uważają, że lepiej żyć w zamknięciu.
Spotkałeś się może z nienawiścią od strony ludzi przez to, co robisz? Nie myślałeś wtedy, że to, co robisz, nie ma sensu?
Takie myśli zawsze towarzyszą twórcom. Czasami myślisz, czy to co robisz na pewno ma sens? Czy to ma tę głębię, o której myślałeś? Czy twój bunt jest twój? Czy twoja muzyka coś wnosi, czy coś zmienia? Mam bardzo dużo dowodów na to, że tak jest i to mnie utwierdza w tym, co robię. Wiem, że to, co robię, jest czymś pięknym. Nie świadczą o tym „Yachy” czy „Fryderyki”, ale zdanie innych ludzi. Natomiast czy spotkałem się z nienawiścią? Zajrzyj do Internetu i zobacz, ile jest tam nienawiści w stosunku do nas. Ale to nie dotyczy tylko nas. Ofiarami takich akcji są także Edyta Górniak, Adam Małysz, Peja czy Michał Wiśniewski.
Odkąd pamiętam, oprócz muzyki, Waszą mocną stroną były teledyski. Począwszy od współpracy z Jackiem Taszakowskim, po dzień dzisiejszy widać, że wasze produkcje są na wysokim poziomie, co widać po nagrodach na Yach Film Festiwal. Dlaczego tak ważnym elementem waszej pracy są teledyski?
Tak naprawdę ważnym elementem jest wszystko, co robimy i dlatego podchodzimy do tego z takim samym szacunkiem. Ja teledysków nie traktuje, jako filmów reklamowych, które mają promować nową płytę. Owszem powinny poinformować, że jest nowy singiel, ale powinny coś również wnieść w serca naszych fanów.
Ciężko jest brać na siebie odpowiedzialność za słowa, kiedy słucha ciebie tak wielu młodych ludzi?
Bardzo ciężko. W ogóle ciężko jest brać odpowiedzialność za sztukę. To są w końcu twoje przemyślenia. Nie piszę o życiu innych ludzi, piszę o ich życiu przez pryzmat swojego. Jeżeli oni dają mi pewne tematy, pewne opowieści, ja to filtruje i tak naprawdę piszę tekst o swoich przeżyciach. Za każdym razem zastanawiam się, co będzie, jak te słowa zostaną przyjęte przez ludzi.
Czego się najbardziej boisz?
Najbardziej boję się braku stabilizacji. Boję się tego, że nie uda mi się tego zapewnić bliskim i zespołowi. Chcę czuć bezpieczeństwo i chcę, żeby czuli je moi przyjaciele i rodzina. Jeżeli wcześniej pytałeś mnie, czy chce komuś pomóc, to chciałbym stanąć oko w oko z ludźmi, którzy przewodzą największym mocarstwom i powiedzieć: „Wasze wojny, wasze brudne pieniądze, wkurwiają nas, ludzi, mnie. I przestańcie się bawić w wojnę. Przestańcie udawać, że to was nie podnieca”. Są grupy ludzi, dla których używką nie jest koks, nie są rozebrane dziwki i limuzyny, tylko wojna. Jej zapach ich podnieca. Boję się wojny, która jest coraz bliżej nas. Wybuchają domy, pociągi, metra, a ja jako człowiek nie chcę, aby tak było.
Czego uczysz się od swoich fanów?
Od swoich fanów tak naprawdę uczę się ich spojrzenia na świat. To mnie karmi, to mi daje inspiracje. Jestem im bardzo wdzięczny, dlatego, że w odróżnieniu od wielu osób, które odchodzą z branży, przestają tworzyć muzykę, ja wciąż jestem, tworzę i to zawdzięczam właśnie swoim fanom. Karmię się ich maksymalną energią i wierzę, iż jeśli były jakiekolwiek złe opinie czy jakieś nieporozumienia, to nowe działania Sweet Noise w jakiś sposób im to wynagrodzą - bo zespół nigdy nie przestał być z nimi.
|